20070503138

Erich Fromm, który znany jest nie tylko, jako psychoanalityk, ale i filozof, powiedział, że „Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie„.

I jak tu nie mieć pewności, że przed każdym z nas jest coś jeszcze do zrobienia? Synonimy szczęścia, we współczesnym nastawionym na materializm świecie, funkcjonują bez najmniejszej obawy o swoją świetlaną przyszłość. Trudno bowiem wyobrazić sobie nieszczęśliwego milionera, wychodzącego z siedziby totalizatora z walizką pieniędzy. Ułożone z dwustuzłotowych banknotów paczuszki, spokojnie niesione w stronę słońca, na pewno rozjaśniłyby twarz tego człowieka.

A jak nieszczęśliwie wyglądają studenci, którzy z oceną 5,5 kończą egzamin lub świeżo upieczeni kierowcy, po egzaminie praktycznym odbierający zaświadczenie o pozytywnym jego przejściu? Przypomnij sobie, jak nieszczęśliwie wyglądałeś, gdy usiadłeś pierwszy raz za biurkiem w swojej wymarzonej pracy, albo co gorsza własnej firmie? Ale dość tego empatycznego cynizmu.

Szczęście, a przynajmniej jego poczucie jest nam potrzebne. Bardzo. I każdy w swoim życiu miał chwile, gdy taki stan osobiście, całym sobą odczuwał. Dobrostan, uniesienie, błogość, chodzenie po chmurach, czy choćby słynne motyle w brzuchu, nie są niczym innym, jak swoistym szczęściem.

A teraz chwila na wytchnienie. Przypomnij sobie moment z własnego życia, w którym szczęście pojawiło się bynajmniej nie przypadkiem. Niech to będzie szczęście będące wynikiem marzeń, czyli twórczej pracy umysłu, która z czasem przekuta w plany i realizowana, doprowadziła do namacalnie materialnego finału, wcześniejszego tworzenia. Daj sobie minutę na pełne przypomnienie tego stanu. Niech będzie to związane z odczuciem w głębi myśli i serca, niech ciało przypomni sobie dreszczyk, jaki odczuwało wtedy, niech uśmiech zagości na twarzy. W tym momencie pojawia się też we wnętrzu ciepło i poczucie zadowolenia, które przybiera na sile. Rozprzestrzenia się po ciele, docierają wszędzie.

10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1… wracamy do tu i teraz:)

Marzysz czasami o czymś konkretnym? Co to jest? Umiesz to dokładnie nazwać? Umiesz to opisać? Umiesz wyobrazić sobie dokładnie kształt, kolor, zapach, jeśli oczywiście jest to rzecz? A może to się rusza lub wydaje jakieś dźwięki? A czy teraz, możesz wyobrazić sobie świat jako zupełnie puste miejsce? Po horyzont nic i nikogo tu nie ma. Jako ciekawostkę podpowiem Ci, że podobnie wyglądają studia telewizyjne z tzw. systemem blue box, gdzie na niebieskich, albo zielonych ścianach, „wyświetla” się z reżyserki dowolne dynamiczne lub statyczne obrazy. Stoisz teraz na płaskiej zielonej podłodze, a przed oczami masz w dużej, trudnej do zmierzenia odległości zielone ściany. Żeby nie było tak jednostajnie, nad głową dla komfortu pozostało piękne, błękitne słoneczne niebo. Lubisz chodzić po plaży, albo po górskich szczytach? To właśnie takie niebo rozciąga się po ten zielony horyzont.

Marzenia zaczynają się od uspokojenia myśli. Od relaksu, który wcześniej niezupełnie niespodziewanie się pojawił. Ten zielony świat i spokojna myśl są dopiero początkiem podróżny do Twojego lepszego życia. Wszystko w Twoim życiu zależy od Ciebie. A zielony świat wkoło przyjmie każdą myśl, jaka zostanie mu „wyświetlona”. Dzięki tej własnej przestrzeni wrócisz do momentu, w którym jak dziecko w zabawie, możesz spokojnie wziąć pełną odpowiedzialność za swój świat.

Gdy opracowywałem ten trening, dla siebie uwielbiałem wyobrażać sobie planetę. Najpierw widzę ją jako punkt na czarnym niebie, zbliżam się do niej swoją myślą, która jest jak statek kosmiczny i spokojnie bezpiecznie niesie mnie przez otchłań nieskończonej czerni. Gdy dolatuję do tej planety wybieram miejsce do lądowania. Najczęściej wybieram plażę lub teren koło morza. Zawsze zapewniam sobie swoją myślą świetną pogodę. Jest tak ok. 20 stopni, lekki wiatr, nie pada, nie ma za wielu chmur. Słońce świeci, ale nie ma upału. Gdy czuję, że jestem już na „ziemi”, moja wyobraźnia zaczyna tworzyć oczekiwany świat, ludzi lub stworzenia, domy, pojazdy etc.

Twoja wyobraźnia ma nieograniczone możliwości, a praca z nią pozytywnie wpływa na rozwój połączeń w mózgu. To z kolei rozwija myśl i daje wiele radości. Poza zabawą, której poziom jest oczywiście nie do odzwierciedlenia w żadnej grze komputerowej, ani innym symulatorze, uzyskujesz stan twórczy, a gdy dojdziesz tymi przyjemnymi ćwiczeniami do perfekcji, wręcz stwórczy. Z czasem ten wymarzony świat, zacznie realizować się w codziennym życiu.

Marzenia zmieniają świat. Autorzy niezliczonej powieści i filmów pozwalają swojej kreatywności tworzyć nowe światy, niespotykane zdarzenia, całe nowe cywilizacje. Znasz książki i oglądasz filmy, w których człowiek pokonuje fizyczne granice, staje się rodzajem boga, który mając nieograniczone zasoby, niesie twórczą myśl.

Dzisiaj lądując na własnej planecie, albo stojąc w „marzeniowym” blue boxie, masz pełną władzę nad własnym życiem, swoją przyszłością i szczęściem. Teraz wystarczy tylko jeszcze raz przeczytać ten tekst i określić kiedy, gdzie i jak oddasz odrobinę swojego ziemskiego czasu na własne marzenia. A uwierz, że może być to minuta w tramwaju, przerwa kawowa w pracy lub moment przed uśnięciem. A efekty tworzą i zmieniają, zgodnie z Twoimi oczekiwaniami świat wkoło Ciebie i Twoje życie. Na lepsze! Bo „myśl jest najważniejsza”!

Robert J. Błaszczyk

ps.

Przy artykule umieściłem swoje zdjęcie. Czy umiesz oczami wyobraźni zobaczyć na podstawie cienia, jak wyglądam tego dnia naprawdę?

Share Button

Posted by coach

Website: http://coach24.com.pl