Ufo fot, Anna Mikołajczyk www.annamikolajczyk.pl

Ufo fot, Anna Mikołajczyk www.annamikolajczyk.pl

Niezmierzonym celem jest eksploracja dwóch odległych od siebie, jednak moim zdaniem tylko pozornie przestrzeni, duchowości i kosmosu.

Światem naukowym wstrząsa w ostatnich dniach informacja, że kosmiczna sonda zrobiła zdjęcia, na których widać kanały wydrążone przez „wodę” na powierzchni planety Mars. Mniejsza odległa od Ziemi planeta, położona stosunkowo blisko nas w układzie słonecznym, staje się powodem niezręcznych pytań i dociekań w sferze nauki. Jednak nie tylko astronomowie patrzą w kosmos z coraz większą nadzieją i ciekawością. To również obszar dla filozofów, etyków, psychologów, socjologów, czy nawet biologów. Pytania o pochodzenie człowieka, dociekania o nasze kosmiczne korzenie, niwelujące ludzki i ziemski zarazem egocentryzm, są i będą nam towarzyszyć w kolejnych wiekach. Mimo tego, stoimy niezręcznie nad naukową przepaścią. Nie jest bowiem modne poddawanie pod wątpliwość fundamentu naszej tożsamości. Gdzieś zawierzeni w nieodkrytej przeszłości, chcemy wierzyć, że jesteśmy stabilnie rozwijającym się nowym gatunkiem odkrywców. Teraz eksplorujemy Ziemię, by później całkiem na nowo odkrywać inne planety. Czy aby jednak, nie jest to swoiście chocholi taniec?

Patrząc w gwiazdy nie mamy często ani czasu, ani ochoty na nieziemskie przemyślenia. A jednak coaching powinien znaleźć i tu miejsce na rozwój dla ludzi. Wystarczy spojrzeć w statystyki zliczające ilości umieszczeń zdjęć tzw. „czerwonego księżyca”. Tysiące ludzi spędziło noc nie w łóżkach, a na polach z lunetami i aparatami, by spróbować uwiecznić to nazwane przez nas i zbadane zjawisko. A przecież tysiące lat temu, takie anomalia były pewnie powodem niezliczonych pytań i swobodnych, a może i boskich wyjaśnień. My dzisiaj wiemy jak i dlaczego tarcza tego satelity naszej planety pojawia się w krwistym kolorze. Kiedyś symbolizował pewnie koniec świata i powodował liczne ofiary.

Rolą coacha jest pytać, ale i sumiennie łączyć często niezwiązane ze sobą fakty. Zwykle to po analizie pozornie niezwiązanych zdarzeń i dowodów można odczytać wiele zamkniętych dotąd map. Na zdjęciu do dzisiejszego artykułu znana wrocławska fotografka Anna Mikołajczyk, uwieczniła ciekawą architektoniczną budowlę na Malcie. Wydaje się jednak, że serią wykonane cyfrowe zdjęcie nosi ślady artefaktu kosmicznego pojazdu, jaki przypadkiem znalazł się na ułamek sekundy w kadrze. Gwarantuję, że to zdjęcie nie jest zmanipulowane. Spędziłem nad nim dużo czasu i uważam, że jest dowodem na istnienie niewyjaśnionego. Z drugiej strony zaczynam poddawać się argumentacji, że współczesny człowiek oślepł na znaki z ziemi i nieba, goniąc w stronę konsumpcyjnej, hegemonistycznej wręcz rozkoszy codzienności, zatracił niezbędny do rozwoju kontakt z naturą, a przez to i z kosmosem, co będzie miało okrutne skutki. Twardo stąpając po ziemi, nie możemy być cynicznie głusi i ślepi na kulturowe artefakty naszej kosmicznej tożsamości.

XX. wiek, stanowił wybuch mieszanki fantastyki i nauki, gdzie myśli pojedynczych badaczy, autorów, pisarzy umiały dzięki popkulturze trafić do milionów i wieloma ludźmi skutecznie wstrząsnąć. Kultowe dzisiaj produkcje kinowe i telewizyjne, książki i powieści, naprawdę niczym sterowane coachingowymi zasadami, dają inspirację do myślenia. Badacze nadprzyrodzonych zjawisk odnoszą się do swoich ustaleń, ale i pozwalają sobie na coraz śmielsze interpretacje. Człowiek coraz częściej opuszcza starą planetę, by zaniknąć w myślowych tymczasem obszarach śmiałych, choć wciąż niezbadanych teorii. Publicznie w naszych czasach kwestie te podnosi głównie środowisko pasjonatów zapatrzonych w odkrycia Dennikena i jego zwolenników. Spojrzenie w gwiazdy powoduje tu wskazania w mitologiczne, biblijne, starodrukowe przekazy, gdzie przy odrobinie wyobraźni autorzy odnajdują „bogów” w kosmicznych rydwanach pokonujących czas i przestrzeń. Ludzie ubodzy w wiedzę i doświadczenia, są tu jedynie nauczani i poddawani próbom. Giganci z latających maszyn zdobywają należny przybyszom z nad chmur szacunek i uwielbienie.

Badacz zjawisk paranormalnych, znamienity polski naukowiec Krzysztof Boruń, publikuje już w latach ’80. XX. wieku powieść, w której przedstawia opisane przez bliżej nieokreślonego polskiego inżyniera Szarka, nieziemskie wprost przygody z pogranicza snu na jawie. W symbolu komunistycznego przemysłowego sukcesu ówczesnej energetyki, młody inżynier przeżywa kosmiczne wprost przygody, w których spotyka korektorów transtajmingu z XXVII wieku, podróżujących w czasie ludzi, naprawiających pierwsze amatorskie próby przenoszenia między wiekami, jakich dopuścili się inni nasi współplemieńcy z kilku stuleci do przodu. Ten sam Krzysztof Boruń badał m.in. szerokie pozostałe dowody na istnienie jasnowidzenia, u innego polskiego inżyniera, żyjącego w okresie międzywojennym Stefana Ossowieckiego. Dodać należy, że Ossowiecki uczestniczył w setkach opisanych naukowych eksperymentów, w tym m.in. w projekcie badawczym z obszaru archeologii i etnologii, gdzie poprzez łączenie się z czasami odległymi za pomocą artefaktów, w tym fragmentów naczyń z odległych epok, opisywał jak wówczas żyli nasi przodkowie. Naukowcy poddali Ossowieckiego poważnej próbie, gdzie z odnalezionego fragmentu meteorytu, odczytał widzenia innej cywilizacji postaci wysokich i nie pochodzących z naszego świata.

Gdzie tu coaching? Sam zadaję sobie inne pytanie. Jak łączyć te pozornie odległe inspiracje do wnioskowania w stronę, w którą odważnie pójdę, by napisać, że odwiedziny tzw. obcych, widzenia UFO, czy nawet opublikowane przy tekście prawdziwe zdjęcie są dowodami na istnienie swoistych portali w czasie i przestrzeni, umożliwiających podróże między wiekami i miejscami. Cała potężna dzisiaj promowana nauka o możliwościach ludzkiego umysłu, jak choćby fragmentami rozumiana tu teoria kwantowa, daje nam – ludziom, nieograniczone możliwości kreacji przyszłości. Od sposobu naszego myślenia zależeć ma wszystko, co teraz i później dziać się będzie w naszym życiu. Nowość? Ależ skąd, przecież to wręcz biblijna dążność do tworzenia myślą. O mojej filozofii pod wspólnym mianownikiem, że wszystko jest nieważne, a myśl jest najważniejsza, nawet przez skromność dzisiaj nie wspominam. A co ze wspomnianymi tworami z pogranicza nauki i fantastyki? Co z ludźmi z przyszłości, którzy mają maszyny i umiejętności na przenoszenie w czasie i przestrzeni?

Modna ostatnio dostępna za darmo pod postacią pliku pdf książka pt. „Misja”, wywodzi wniosek, że człowiek jest od dawna na złej drodze, bowiem cywilizacja poszła po błędnej ścieżce rozwoju materialistycznego. Pęd ku pieniądzu, czy innym dobrom doczesnym, z pominięciem poszanowania dóbr naturalnych, ekologii, planety w ogóle, ma być naszą równią pochyłą ku końcowi świata. Z pomocą przychodzą wysoce rozwinięci mieszkańcy innej planety, by poprzez zaproszenie na swój statek wybranego człowieka, pokazać nam nasze błędy i dać nam do myślenia. Niczym kosmiczni coachowie podglądają nas ze swoich, dla nas niewidzialnych pojazdów, dając nam co jakiś czas niewielką nauczkę, lub podpowiadając rozwiązania poważnych problemów. Jakże podobnie brzmi tu przekaz z zupełnie innego obszaru. Z końcem lat ’80. również XX. wieku, polski pisarz Edmund Nizurski, popełnił niezwykłą jak na owe czasy powieść dla młodzieży, pt. „Nieziemskie przypadki Bubla i spółki”, gdzie umieszcza troje niesfornych uczniów jednej z warszawskich podstawówek w pojeździe obcych, człeko- i zwięrzęto-kształtnych robotów, lecących na mistyczną planetę Efen. Młodzi ludzie docierają jednak na położoną znacznie bliżej stację kosmiczną Efen, gdzie roboty z Kakurgijskiej Akademii Nauk starają się sprytnie wyodrębnić z nich ludzki czynnik kreacji, swoisty bakcyl tworzenia, niezbędny robotom do dalszego rozwoju.

Woda na Marsie. Podróż w „Misji”. Kosmiczne widzenia Ossowieckiego. Transtajmerzy inżyniera Szarka. Kakurgia Niziurskiego. Gwiezdne Wojny. Zdjęcie UFO Anny Mikołajczyk. Dziesiątki, setki, tysiące artefaktów opisanych przez Dennikena.

Jak wiele jeszcze nam trzeba coachingowych inspiracji, by przez moment wyjść poza codzienność i na piramidzie Dilts’a, gdzie tzw. duchowość zajmuje zaszczytne miejsce, dostrzec kosmiczne pochodzenie człowieka, którego korzenie istnienia sięgać mogą znacznie dalej, niż dzisiaj sięgają najdalsze teleskopy?

Robert J. Błaszczyk

Zapraszam na sesję coachingową już teraz: robert(at)coach24.com.pl

Pamiętaj, że jutro jest następny dzień z reszty Twojego życia…

Share Button

Posted by coach

Website: http://coach24.com.pl